Przez chwilę łazienka przypominała plan zdjęciowy niskobudżetowego horroru. Obiekt był mały, dziwnie gładki, z matowym połyskiem, który sprawiał wrażenie niemal… celowego. Moja żona trzymała się na dystans, krążąc przy drzwiach, podczas gdy ja nachyliłem się bliżej, rozdarty między ciekawością a chęcią wybielenia całego domu. Żartowaliśmy nerwowo, ale żadne z nas się nie roześmiało.
Znaleźliśmy to z żoną na podłodze w łazience. Siedzieliśmy tu i gapiliśmy się na to przez pół godziny, próbując zrozumieć, co to jest. Czy ktoś wie, co to może być? Sprawdź pierwszy komentarz, aby poznać odpowiedź.